14 stycznia 2010
Boucheron Jaipur Homme – Kuchnia, przyprawy i… kreda
Zapach to rzecz niezwykle subiektywna. Jak bardzo będziecie się mieli okazję przekonać czytając tę recenzję, bowiem wszędzie gdzie spojrzałem mój wzrok trafiał tylko na zachwyty odnośnie tej perfumy. A moje odczucia są dokładnie odwrotne.
Ale do rzeczy.
Jaipur Homme Boucheron’a to woń należąca do szerokiej aczkolwiek niezbyt często używanej grupy zapachów określanych jako orientalne. Szczerze mówiąc nie znam zbyt wielu perfum z tej kategorii z dość prostej przyczyny – nie gustuję w kadzidłach i przyprawach, które najczęściej są bardzo ciężkie i specyficzne. Noszenie na sobie tego typu zapachu w pracy, może być nie lada wyzwaniem dla otoczenia!
A jak pachnie Jaipur?
Zacytuję sam siebie, z innego portalu: „Kreda i puder. To pierwsze skojarzenie. Potem wyłaniają się przyprawy. Czym dalej tym mniej kredy. Długo trwa i powoduje mdłości – przynajmniej u mnie. Orient przemawia bardzo kulinarnie, kuchennie wręcz ale przecież nawet najlepsza potrawa nie będzie dobrze smakować, jeśli posypie się ją kredą? Później jest lepiej, gdyż opadają tumany kurzu pudrowego i wychodzi więcej łagodnych akordów, co jest główną zasługą bobu tonka – bardzo zmiękcza całość (ciekawe że nie ma wanilii), no i jest zdecydowanie bardziej lajtowo. Próbowałem wersje EDT wyobrażam sobie co czyni EDP, która w swym wyrafinowaniu ponoć ociera się o damskie perfumy, brrrr… Dla mnie pomyłka, ale to subiektywna opinia – nie pasuje mi taka wersja orientu. Bardzo prawdopodobne, że Ty niuchniesz i zachwycisz się. Warto spróbować samemu, choćby na testerze, a zapach nie jest drogi i w dodatku bardzo trwały.”
Tyle ja gdzie indziej. Czy po czasie zmieniłem opinię?
Generalnie nie. To naprawdę jest bardzo specyficzny typ zapachu. Albo zachwyci bogactwem, bo tego mu zdecydowanie nie brakuje, swoją kompleksowością, złożonością i świetną kompozycją albo…. odrzuci samym zapachem, który – to wszystko tworzy. Mnie odrzucił, choć na pewno warto spróbować, jednak dla mnie to kompletne nieporozumienie olfaktoryczne i ja odradzam. Ja, ja i ja – miało być subiektywnie i było.
PS. Nawet nie wdaję się w rozważania do kogo jest ta woda kierowana.
Nuta głowy: bergamotka, cytryna, kardamon, limonka.
Nuta serca: goździk, cynamon, róża, jaśmin.
Nuta podstawowa: paczula, drzewo cedrowe, bób tonka, benzoes
Autor: Belor
Ocena:
Zobacz też:
- Thierry Mugler A*Men – Na dno słodyczy… - 09/02/2010
Nie jest łatwo zmierzyć się legendą jaką jest A*Men. Jest on bowiem czymś więcej niż tylko jakimś tam „zapachem”. To był prawdziwy przełom w czasie kiedy się ukazał. Nie, nie był niezwykle oryginalny, gdyż już wcześniej istniały wonie o podobnej konstrukcji (jak np. Ani... - Valentino pour Homme - 11/10/2010
W grupie testerów znalazł się także i ten Valentino. A nie powinien, zamawiałem bowiem znaną mi wersję „V” a nie „pour Homme”. Żeby było zabawniej, o ile jest to w ogóle zabawne, nie bardzo wiadomo który to właściwie jest zapach, bo wedle różnych portali jak i samego Va... - Zino Davidoff - 25/10/2010
Chrapka na ten zapach towarzyszyła mi przez ostatnie dwa lata. Ale jakoś tak się sprawy układały, że do naszego spotkania nie dochodziło. Nie chciałem ryzykować zakupu ma „ślepy strzał”, głównie ze względu na jednak wąskie „ukierunkowanie„ tej wody. Nie mogłem również d... - Jacomo de Jacomo Rouge – Głębia i zmysłowość mężczyzny - 08/01/2010
To była wielka niespodzianka! I jak często w podobnych sytuacjach - najpierw były intrygujące opinie na różnych portalach. Od tego się zaczęło moje zainteresowanie perfumą marki, o której szczerze mówiąc wcześniej nie słyszałem. Jednak połączenie La Male'a z A*Man'em i ... - Versace The Dreamer – Niespełnione marzenie - 02/12/2009
Po przeczytaniu wielu recenzji tego zapachu na różnych portalach wiedziałem, że muszę go powąchać i poczuć na sobie. Opinie były skrajnie różne – od zachwytów po wyrazy skrajnej negacji. To dobrze wróży, myślałem – perfum nie dla wszystkich, czyli ciekawy. Do tego od wł...



(średnia ocen: 4,67 na 5 max.)



