11 stycznia 2010
Chopard Casran – Powiew orientu… nie zawsze inspirujący
Spotkanie z Casranem było dosyć przypadkowe. Tak na prawdę do sięgnięcia po niego skusiła mnie nazwa i piękny kształt butelki. Jakby ociosana bryła lodu o zmiennym niesymetrycznym kształcie, ale niezwykle pięknym. Wrażenia estetyczne są więc bardzo dobre, a jak jest z samym zapachem?
Rozpoczyna się… lekko słodko i świeżo. Jest rum, czuć go w tle, otwarcie jest zachęcające, aczkolwiek nieco chemiczne. Następnie przechodzi w trochę ostrzejszą linię skoro pelargonia i piołun obecne w sercu to musi być inaczej, mocniej. I tak jest, choć nie jest to czysto „męska” moc, raczej taka… orientalna? Chemiczna? Myśli kierują się w stronę wschodu, coś świdruje w nosie i tak już pozostaje do końca. Coś jakby gryzące, wiercące wrażenie, okraszone lekkim pudrem. No i przestaje być słodko, klimat się zmienia w bardziej kwaskawy. Trzeba przyznać, że jest ciekawie i frapująco, aczkolwiek z drugiej strony po dłuższym czasie robi się męcząco, bo perfuma, pomimo dużej ilości akordów w poszczególnych nutach jest bardzo linearna i w niewielkim stopniu się zmienia, niektórych elementów nie wyczuwam w ogóle, być może są zagłuszane przez inne, bądź też po prostu te, które czuję są najbardziej dla mojego nosa charakterystyczne. Zakończenie trzyma linię z nuty serca dodatkowo dochodzi wanilia i drzewa. Świdruje do samego końca, odrobinę łagodniej za sprawą wanili i bobu tonka, które zmiękczają zejście.
Dla kogo? W zasadzie dla każdego, jednak lekko elegancko raczej, dres odpada.
Na kiedy? Moża w dzień, można na wieczór. W dzień może męczyć, wieczorem nie powinien…
Trwałość – dobra.
Cena – nie jest tani.
Czy woń mi się podoba? Z pewnością nie jest to zła woda, ale nie zauroczyła mnie, a wręcz zmęczyła. Gdybym miał zdecydować, to nie poleciłbym. Jednak jak zawsze w przypadku rzeczy subiektywnych – można spróbować – w perfumerii bądź na testerku.
Nuta umysłu: bergamotka, yuzu, kolendra, kardamon, rum, lukrecja, nagietek
Nutaserca: pelargonia, szałwia, lawenda, piołun, hinoki, geranium
Nuta bazy: drzewo sandałowe, kaszmirowe kadzidłko, migdałowa róża, bób tonka, ambra, wanilia
Autor: Belor
Ocena:
Zobacz też:
- Versace Man – Angelika i Szafran - 09/03/2010
Po nieudanym „marzycielu” od Versace przyznam, że trochę się zraziłem do tej marki. Za „Mena” zabierałem się więc jak kot do mydła. Okazało się, że obawy były płonne, a włoski stylista zrehabilitował się na całej linii. Versace „Man” bowiem, to świetny zapach. Ale od po... - Deklaracja Cartiera – Bogactwo kontrastów - 18/12/2009
Większość zapachów, które na mnie trafia, nie pochodzi z przypadku. Wcześniej czytam, staram się wyselekcjonować to, co może się spodobać. Oczywiście nie inaczej było z Deklaracją. Opinie w internecie były różne, generalnie bardzo mocno wymieszane. Jak już kiedyś wspomn... - Jacomo de Jacomo Rouge – Głębia i zmysłowość mężczyzny - 08/01/2010
To była wielka niespodzianka! I jak często w podobnych sytuacjach - najpierw były intrygujące opinie na różnych portalach. Od tego się zaczęło moje zainteresowanie perfumą marki, o której szczerze mówiąc wcześniej nie słyszałem. Jednak połączenie La Male'a z A*Man'em i ... - Zino Davidoff - 25/10/2010
Chrapka na ten zapach towarzyszyła mi przez ostatnie dwa lata. Ale jakoś tak się sprawy układały, że do naszego spotkania nie dochodziło. Nie chciałem ryzykować zakupu ma „ślepy strzał”, głównie ze względu na jednak wąskie „ukierunkowanie„ tej wody. Nie mogłem również d... - Versace pour Homme – Szałwii szał - 15/03/2010
Versace mnie zaskakuje. Dosyć niesympatycznie zresztą. Raz wypuszcza takiego „Dreamera”, w którym jest pomysł ale wykonanie psuje cały efekt, innym razem pięknie się rehabilituje i możemy się zawąchiwać w bardzo dobrym „Man”-ie. A tym razem spotkałem się z kolejnym zapa...







