22 marca 2010
Baldessarini by Hugo
Ta woda z 2002 roku skierowana jest do dojrzały mężczyzn. To zdanie implikuje kilka ciekawych pytań. Co to jest woda dla dojrzałego mężczyzny? Czym się różni od każdej innej? Nie jest łatwo w jednoznaczny sposób udzielić odpowiedzi na tak proste – wydawało by się – pytania. Czujemy, że coś jest dla młodszej osoby lub starszej. Czujemy, że coś jest świeże bądź nie. Zwyczajnie – czujemy, a to przecież niczego nie tłumaczy. Szczególnie, że z tych samych składników, można złożyć zapachy skrajnie różne, wręcz przeciwstawne.
Baldessarini otwiera się bardzo ładnie. Zapach jest intrygujących, ciekawy i na pewno nie można przejść wobec niego obojętnie. Pierwsza nuta bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Jest odrobinkę słodka, ale w taki subtelny sposób, w tle. Z pewnością czuć mężczyznę. I właśnie już teraz wiemy, że to woń dla dojrzałego mężczyzny. A skąd? Czujemy… Serce przynosi przedłużenie pierwszego dobrego wrażenia, dodatkowo dochodzi kilka niezbyt mocnych akordów, które podtrzymują charakter pierwszej nuty, nie zmieniają go jakoś przesadnie. Zejście to przedłużenie zapachu, jako całości – żadnej rewolucji. Cała konstrukcja jest niezwykle stonowana, spokojna. Aromat jest odrobinę mydlany, troszkę morski, niezbyt wyrazisty w emanacji, choć bardzo wyraźny w swoim charakterze. Całość robi wrażenie ciepła, gracji, kawałeczka dystynkcji zanurzonego w dużej ilości spokoju i oparcia.
To co nieszczególnie mnie zachwyciło, to chyba zbyt duża linearność w rozwoju wody. Trudno to uznać za wadę, bo po prostu wynika z założenia i w żaden sposób nie jest nacechowane w tym wypadku negatywnie. Niemniej wolę kiedy dzieje się troszkę więcej. Być może po 40-stce inaczej patrzy się na pewne kwestie i wtedy to nie przeszkadza właśnie. Na chwilę obecną szybko by mi się ten zapach znudził.
Podsumowując – z pewnością jest to dobry perfum. Może się podobać lub nie, ale doceniam kompozycję, charakter i to, że docelowemu odbiorcy raczej się spodoba. Jeśli jesteś dojrzałym mężczyzną i szukasz czegoś spokojnego, klasycznego to warto spróbować tej wody.
Nuty:
Umysł: mandarynka, gorzka pomarańcza, zielona mięta.
Serce: kwiat paczuli, pąki goździka, kminek.
Podstawa: drewno sandałowe, jodła, liście paczuli, tytoń, ambra, piżmo.
Autor: Belor
Ocena:
Zobacz też:
- Bulgari Blu pour Homme – I’m blue..? - 06/04/2010
Moje dotychczasowe spotkania z zapachami marki Bulgari nie wypadły pomyślnie. Wonie te są bardzo ściśle określone. Mydlane, mętne, często mdłe. Przynajmniej mój odbiór jest taki. Blu to zgodnie z nazwą perfum zamknięty w gustownej, prostej butelce zamkniętej eleganckim ... - Exceptionnel znaczy Wyjątkowy… - 23/02/2010
Kolejny Mont Blanc w naszej kolekcji. Trzeba przyznać, że ta francuska firma robi naprawdę dobre perfumy. Może nie grzeszą one oryginalnością i nie wnoszą do kanonu jakiś nowych, niezwykłych rozwiązań, ale mają w sobie to coś i naprawdę ładnie pachną. Nie spotkałem jesz... - Aigner no2 – Men znaczy Men - 01/03/2010
Męska klasyka w najczystszej formie. Zarówno przedział czasowy – zapach z 1976 roku, jak i skład - „czysto” męskie akordy, a również i sam zapach. Sięgnąłem po tester z zaciekawieniem, bo marka Etienne Aigner w naszym kraju raczej nie jest szeroko znana, a robi perfumy ... - Versace pour Homme – Szałwii szał - 15/03/2010
Versace mnie zaskakuje. Dosyć niesympatycznie zresztą. Raz wypuszcza takiego „Dreamera”, w którym jest pomysł ale wykonanie psuje cały efekt, innym razem pięknie się rehabilituje i możemy się zawąchiwać w bardzo dobrym „Man”-ie. A tym razem spotkałem się z kolejnym zapa... - Paul Smith „Story” – Jestem z lasu… to czuć! - 26/01/2010
Nie zawsze rzeczy skomplikowane są lepsze od tych prostych. Czasem jest dokładnie odwrotnie. Ba! Mówi się nawet, że piękno tkwi w prostocie. Coś w tym jest, a doskonałą ilustracją do tego jest perfum, który właśnie przedstawiam – Paul Smith „Story”. Jest to jeden z najb...







